Strona Glówna › Fora › SPOŁECZNOŚĆ › Blogi użytkowników › Darkwish blog – Anomalia › Odpowiedz na: Darkwish blog – Anomalia
Część 5: Anna i życiowe anomalie
Pozostałe lekcje minęły szybko, więc dziewczyny postanowiły spotkać się po obiedzie o 16:30 na ławce przed blokami.
Anna zrobiła jedzenie dla siebie i rodziców, zjadła swoją porcję, a potem poszła się przebrać i poprawić włosy. Po udoskonaleniu swojego wyglądu do akceptowalnego poziomu, zauważyła, że rodzice dalej nie wrócili, więc napisała im krótką kartkę, że spotyka się z przyjaciółmi.Następnie zabrała telefon, klucze oraz portfel i ruszyła na spotkanie z Kass. Na miejscu zauważyła, że jej koleżanka zmieniła swój strój na sportowy bezrękawnik, krótkie spodenki oraz wygodne adidasy.
– Idziesz biegać? – Zaśmiała się Ania.
– Nie, po prostu stwierdziłam, że to niedaleko tego opuszczonego domu i może będziemy chciały tam zajrzeć. A w stroju na wf mam zawsze plus dziesięć do prędkości.
– Jak chcesz to tam sobie nawet zamieszkaj, ja nigdzie nie idę. Nawet mój strój na to nie pozwala. – pokazała na swoją sukienkę. – A teraz zabieraj swoje cztery litery z ławki, bo nie chcę się spóźnić.
– Dobra, marudo. – Kasia wstała i otrzepała się z kurzu, po czym ruszyły razem w stronę południowej części miasta. – Widziałaś szkolne forum? Za miesiąc odbywa się bal powitalny, który organizuje koleżanka Ady, tej blondyny, o której ci mówiłam na lekcjach.
– Tak, coś widziałam. Możemy iść razem jak chcesz, zabrałabym mojego przyjaciela z poprzedniej szkoły, ale niestety partnerzy muszą być z naszego liceum.
– Wątpię, że dostąpię tego zaszczytu. – Zaśmiała się Kass. – Stawiam raczej, że jeśli dobrze pójdzie to Art cię zaprosi, a ja pójdę z jego bratem, albo którymś z kolegów. Załatwisz mi to, prawda?
– Nie jestem ich szefem, nie mogę ci niczego obiecać. Z resztą, wątpię, że Artur będzie chciał mnie zaprosić. Ledwie się znamy.
– Ale się poznacie! W końcu po to tam idziemy.
-Poniekąd masz rację. – Anna złapała koleżankę za rękę na widok garaży.
– Spokojnie, jakby co mam przy sobie gaz pieprzowych ? zaśmiała się Kasia i zapukała do bramy garażowej numer 4.
Z środka dobiegało brzdękanie gitary i śmiech kilku osobników płci męskiej, co jeszcze bardziej spięło Springer. Zanim jednak zdążyła zawrócić, drzwi się otworzyły. Dziewczyny weszły do środka, gdzie zobaczyły Arta i trzech innych chłopaków. Kasia od razu usiadła obok blondyna i zaczęła swój zwyczajowy monolog, natomiast Ania podeszła do jedynego znajomego.
– Udało się, przyszłaś. Piąteczka! – wyciągnął rękę w stronę Springer.

– Tak, jakoś to ogarnęłam. – zaśmiała się delikatnie.
– Cieszę się. Pozwól, że przedstawię ci moich kumpli.- Anna przytaknęła, więc kontynuował. – Ten świr z gitarą, to mój brat Łukasz, obok twojej przyjaciółki siedzi Alex, nasz grupowy śmieszek. A ten tu z tyłu z babciną chustką na głowie to Alfred.
– To opaska, gamoniu! – krzyknął ostatni chłopak. – I dla przyjaciół Alf. Nie wiem, jak Artowi udało się was namówić, żebyście tu przyszły, ale cieszę się, że w końcu nie muszę patrzeć na te brzydkie gęby.
– Lepiej przygotuj coś do picia, a nie gadasz głupoty.- odpyskował Artur, po czym zwrócił się do Ani. – Powiedz mi, czemu wcześniej się na ciebie nie natknąłem?
– Och, przeprowadziłam się tutaj dopiero przed wakacjami, wcześniej mieszkałam kilkaset kilometrów stąd. Mama dostała lepszą ofertę pracy, a poza tym mój dziadek mieszka niedaleko, więc o to jestem.
– To by wiele wyjaśniało. – uśmiechnął się i wskazał by sobie usiadła. – Mnie z kolei nie było przez całe wakacje, bo pracowaliśmy z Łukim u rodziców Alfa, w jego rodzinnych stronach.
– A co robiliście, jeśli można widzieć? – Anna umościła się na średnio wygodnym krzesełku. – Ja pomagałam w ogrodzie bardzo miłej pani, która mieszka niedaleko szkoły.
– Nadzorowaliśmy pensjonat, który prowadzą. Niech zgadnę, pracowałaś u pani Elżbiety?
– Tak, znasz ją?
– Mój tato często się z nią spotykał, jak jeszcze żył. – Artur ściągnął ramiona, ze smutku na wspomnienie ojca.
– Przykro mi. – Anna uścisnęła pocieszająco jego ramię. – Zmieńmy temat. Opowiedz mi coś o tej szkole i na co uważać.
– Jasne, mogę robić ci za przewodnika. – automatycznie się rozpogodził i podał jej drinka, którego właśnie skończył robić Alf.Atmosfera w garażu była naprawdę luźna, a dziewczyny co chwilę zaśmiewały się z żarcików i opowieści chłopaków.
Tymczasem Ada postanowiła zorganizować spotkanie ze swoimi przyjaciółkami.

– Dziewczyny, mamy problem.
– Ja żadnego nie mam, no chyba, że chodzi o organizację balu ? wzruszyła ramionami różowo-włosa dziewczyna.
– Czasami zastanawiam się, dlaczego się z tobą kumpluję, Shana. – przewróciła oczami Ada. – Artur podrywa jakąś przypadkową kujonkę.
– Skąd wiesz, że podrywa? – zapytała mulatka.
– Widziałam przez okno jak rozmawiali, Brit. To była jakaś ruda wywłoka.
– Może pytał ją o jakieś zadanie z lekcji, czy coś. – rozciągnęła się na kanapie Shana. – Poza tym rozstaliście się przed wakacjami, co w sumie wyszło wam na dobre. Byliście najbardziej pokłóconą parą jaką znałam, każdy dzień bez kłótni był cudem.
– To było w gimnazjum, dawno i nie prawda. – Ada odrzuciła swoje blond loki do tyłu. – Musimy coś wymyślić i póki co mam dwa pomysły. Albo się z nią zaprzyjaźnimy?
– Przecież nigdy nie przyjmujemy nowych do naszej paczki! ? przerwała Britany.
– Będziemy tylko udawały, ciapo!- jęknęła. – Druga opcja to pokazać jej gdzie jej miejsce i wrobić ją w jakiś szlaban czy coś.
– Powinnaś odpuścić, ale wiem, że tego nie zrobisz. – westchnęła Shana. – Jeżeli Art by się dowiedział, że znów coś wykombinowałaś, to nigdy się do ciebie nie odezwie, więc lepiej zostańmy przy przyjaźni.