Strona Glówna › Fora › SPOŁECZNOŚĆ › Blogi użytkowników › Darkwish blog – Anomalia › Odpowiedz na: Darkwish blog – Anomalia
Część 7: Anna i życiowe anomalie
– Nie wierzę, po prostu nie wierzę! – jęknęła Ania patrząc na swoje pozdzierane kolana i kolejną porwaną sukienkę
Siedziała w piwnicy, do której ukryty właz został otwarty przez Kass. Wszyscy zdążyli już podejść do dziury i spoglądali na nią z góry.
– Ale jazda, tajemne przejście! – Alex otrząsnął się pierwszy. – Suń się, dziewczyno!
Wskoczył do dziury, a w jego ślady poszła reszta. Artur pomógł podnieść się Annie i przyjrzał się jej kolanom oraz sukience.
– Na szczęście nic ci się nie stało, ale sukienki raczej nie odratujesz. – pogładził ją po ramieniu, ale ona szybko odwróciła się w stronę swojej koleżanki.
– Mówiłam ci, żebyś niczego nie ruszała! – krzyknęła Ania.
– Prze..przepraszam, nie zrobiłam tego specjalnie.
– Tak, najlepiej udawać, że to nie ty!
– Daj jej spokój, spójrz lepiej na to! – uspokoił ją Łukasz, wskazując na drewniane drzwi nadgryzione zębem czasu.
Podszedł do nich i nacisnął klamkę. Drzwi ustąpiły z przeraźliwym piskiem, a chłopak zniknął za drzwiami. Po kilku chwilach, gdy Anna nieco się uspokoiła, usłyszeli jego wołanie i ruszyli przez przejście. Podróż nie była łatwa, ponieważ gdzieniegdzie trzeba było przeciskać się przez zasypane kamieniami i obrośnięte grzybem przestrzenie. Po około 200 metrach krętych korytarzy i dłuższej analizie nad tym miejscem trafili na Łukasza przy rozstaju dróg. Anna dziękowała sobie w myślach, że naładowała telefon przed wyjściem, ponieważ teraz robił jej za latarkę.
– Słuchajcie, wszedłem kawałek do każdego z tych trzech tuneli i wszystkie ciągną się jeszcze co najmniej kilkanaście metrów. Proponuję, żebyśmy się rozdzielili i obejrzeli każdą z tych dróg i za 30 minut widzimy się tu z powrotem.
– Za każdym razem, gdy w horrorach się rozdzielają, ktoś ginie! – jęknęła Kass.
– Daj spokój, to nie film ani książka, ocknij się. – zakpił Alex. – Możesz iść ze mną, jeśli się boisz.
– To ja idę z Anią ? zaoferował się Art, gładząc ją delikatnie po ramieniu.
– Okej, w takim razie Łuki dla ciebie został Alf, farciarzu. – zaśmiał się Alex i pociągnął Kasię w stronę środkowego przejścia. – Bawcie się dobrze!
Anna z Arturem ruszyli na prawo, a Łuki powłóczył się za Alfredem do prawego korytarza. Springer milczała przez następne kilka minut, kiedy przeciskali się wąskim korytarzem. Miała nadzieję, że wyczerpała na dzisiaj swojego pecha i próbowała powstrzymać się od myśli o bolących kolanach. Żałowała również, że tak naskoczyła na swoją koleżankę.
– Chyba trochę przesadziłam? – W końcu się odezwała do Artura.- Kass przecież nie zrobiła tego celowo.
– Trochę tak, ale rozumiem, że się zdenerwowałaś. – uśmiechnął się do niej, przeskakując przez sięgające do pasa drewniane pudło i pomagając jej przejść na drugą stronę. – Ale na szczęście nic ci się nie stało. Swoją drogą wybacz, że zamiast pójść cie opatrzyć, wałęsamy się po piwnicy jakiegoś opuszczonego domu, ale Łukasz by nie odpuścił.
– Nic nie szkodzi, skoro i tak wyglądam jak straszydło, to nic nie zmieni.
– Daj spokój, dobrze wiesz, że wyglądasz świetnie. – uścisnął mocniej jej dłoń. – Poza tym, uwierz mi byłem z dziewczyną, która wyglądała zawsze idealnie. Nuuudaaa! Nie można nic ciekawego porobić, bo się jeszcze ubrudzi.
– Skoro tak mówisz. – zachichotała cicho.
– Tutaj kończy się korytarz, ale tam? – zaświecił w bok telefonem. – Tam jest dosyć spora rura, którą możemy przejść. Próbujemy?
-Jasne. Ty przodem.
– No tak, sukienka! – zaśmiał się Art i wsunął się do rury, czołgając się coraz dalej.
Ania ruszyła za nim i po kilku minutach dotarli do kratki, którą Art wyważył z łokcia. Wskoczyli do środka małego pokoiku, gdzie znajdowało się sporo gratów, jednak wzrok chłopaka padł na zdjęcie stojące na jednej ze skrzynek.

– Kojarzysz tych ludzi? – spytała Ania, kiedy Art chwycił zdjęcie.
– To? to mój tato. – szepnął, przygryzając wargę. – A to chyba pani Elżbieta.
– Pokaż. – delikatnie wyciągnęła z jego dłoni ramkę i spojrzała na dwójkę ludzi. – Faktycznie podobna.
– Co to tutaj robi?
Pochylał się, spoglądając na czarno białe zdjęcie zrobione przy jakiejś rzece. Na głównym planie znajdował się około 25 letni ojciec Artura i dekadę starsza kobieta. Jakość fotografii dawała sporo do życzenia.
