Strona Glówna › Fora › SPOŁECZNOŚĆ › Wyzwania i zadania › Sim tygodnia #2 › Odpowiedz na: Sim tygodnia #2
Paweł, pomimo tego, iż pracował w znanej kancelarii prawniczej Sim, Simer i Simski, zawsze był kolorową postacią. Jego współpracownicy ubierali się w eleganckie garnitury o stonowanych kolorach. Paweł wiele razy próbował być taki jak oni, jednak do każdego stroju musiał dodać coś od siebie, taką kolorową iskierkę radości. Przez to był bardzo lubianym pracownikiem i wbrew pozorom nawet szanowanym także przez swojego szefa, który uważał, że trzeba mieć wiele odwagi, by w otaczającej szarej rzeczywistości, być tak pozytywną osobą. Paweł uchodził za uczciwego, wrażliwego mężczyznę. Każdy kto miał z nim do czynienia, wiedział także, że jest duszą towarzystwa, uwielbiającą pląsy na parkiecie. Paweł ponadto potrafił wydobyć z ludzi najlepsze ich cechy, a także miał ten niesamowity dar, powodujący uśmiechy na twarzach innych, choćby dzień był zakichany.








Paweł jednak nie do końca był szczęśliwy. Mimo tego, iż był kochany przez wszystkich, w głębi siebie czuł, że się dusi w tym otoczeniu. Przygnębiały go prowadzone sprawy, gabinet z oknem wychodzącym na brudne elewacje budynków, codzienna rutyna. Pragnął od życia czegoś więcej. Pragnął po prostu żyć. Pewnego dnia natrafił na informację o tajemniczej wyspie zwanej Sulani. Wyspa i chęć przygody tak go zafascynowała, że zaczął sobie wyobrażać siebie w tamtym miejscu. Jednak zaczął się wahać. Był bardzo czułym mężczyznom i szkoda mu się robiło na myśl o odejściu z pracy i pozostawieniu za sobą swoich kolegów. Nie wiedział też w jaki sposób im o tym powiedzieć. Nie chciał, żeby ktoś pomyślał, że po prostu ucieka, a co gorsza, że ucieka do lepszej pracy bez nich. Kiedy zebrał w sobie odwagę poszedł z tym prosto do swojego szefa. Widział, jak na jego twarzy co sekunda pojawia się wyraz zdziwienia, być może nawet rozczarowania. Jakież było zdziwienie Pawła, gdy na twarzy jego szefa pojawił się serdeczny uśmiech. W tym momencie Paweł dowiedział się, że zawsze wykonywał świetnie swoją pracę, ale to miejsce nie było dla niego i każdy o tym wiedział. Zrobiło mu się lżej na sercu. Jego współpracownicy, łącznie z szefem, zorganizowali nawet imprezę pożegnalną dla Pawła, która trwała do białego rana. Kolejnego dnia Paweł był spakowany na podróż swojego życia, a jego koledzy i szef odprowadzili go na lotnisko mówiąc, że w kancelarii zawsze będzie czekał na niego jego fotel, jeśli zechce kiedykolwiek do nich wrócić.








Tak Paweł rozpoczął swoje nowe życie, zostawiając iskierkę radości w sercach ludzi, którzy go kochali.