Strona Glówna › Fora › SPOŁECZNOŚĆ › Blogi użytkowników › The Sims: Claystorie › Odpowiedz na: The Sims: Claystorie
Sul sul!
W końcu wena wróciła i może nastąpić dalsza część historii. ^^
Mimo swoich planów związanych z pójściem na jeden z uniwersytetów w Windenburgu dla młodych dżentelmenów jak radził mu jego nauczyciel. Endymion nie zaprzestał poszukiwań związanych z sekretem Strauda. Nie potrafił od tak zostawić tej sprawy nie dowiedziawszy się, czym jest istota lub przedmiot na tyle potężny, by zabić ale nie pozwolić umrzeć. Nie mieściło się to w głowie nastolatka, który spędzał wiele godzin nad książkami, papirusami czy zwyczajnie przeglądał notatki dostępne nadwornej bibliotece rodziny. Posunął się nawet do licznych pytań zadawanych dość dyskretnie profesorowi, byleby natrafić na jakiś mocny trop. Niestety bez większych rezultatów.
Nie poddał się. Postanowił znaleźć odpowiedź na nurtujące pytania z pomocą Hrabiego czy też bez niego. W tym celu postanowił podjąć pewne kroki, które wymagały od niego niemałej odwagi. Rozmowa ze Straudem – budziła pierwotne lęki, przeraźliwy strach, którego nie umiał opanować przez kilka tygodni nim zdołał to jakoś opanować. Każde słowo jakie miał wypowiedzieć przećwiczył przed lustrem milion razy, a jednak czuł pewnego rodzaju niepokój.
Kiedy przyszedł wieczór, a słońce schowało się za horyzontem budząc wszelkie mocne istoty z mocnego snu. Endymion zszedł spokojnym krokiem do podziemi, gdzie znajdowało się leże wampira, którego wieko trumny właśnie miało się otworzyć. Siadając w pobliżu organ czekał powtarzając w myślach ułożoną regułkę. W momencie pojawienia się Vladislausa tuż przed nim z wyraźnie zaciekawionym spojrzeniem, Endymion zaniemówił. Wszystko zapomniał, wyglądem przypominał przerażoną rybę łapiącą powietrze, co rozbawiło nieumarłego.

Ku wszelkim myślą o kompletnej porażce, Staud rozpoczął rozmowę ? a raczej monolog. Tyczył się on pewnych przemyśleń na temat niedalekiej przyszłości. Te przemyślenia dotyczyły właśnie Endymiona i jego dalszej edukacji. Napomniał nawet o Windenburgu, jakby czytał w myślach nastolatka ? albo słyszał jego dzienne treningi przed lustrem, które echem rozbrzmiewały przez stare rury nie dając mu spokojnie spać.
Po wysłuchaniu monologu, Endymion uśmiechnął się delikatnie jak na dżentelmena przystało, po czym nie mogąc opanować radości wręcz wyleciał po schodach na górę. Tam podskakując cieszył się jak małe dziecko. W końcu miał okazję zwiedzić świat i poznać rówieśników na poziomie, a w tajemnicy odkryć sekret nieśmiertelności.
Kolejne miesiące zleciały bardzo szybko, a upragnione wrota do tak naprawdę wolności stały przed młodzieńcem otworem. Pożegnanie na parę dobrych lat nie należało do najłatwiejszych, ale poradzili sobie bez większych scen. Podanie ręki wystarczyło. Karoca zabierając Endymiona ruszyła z opóźnieniem, dzięki czemu zdołał jeszcze dokładnie przyjrzeć się stryjowi oraz dworowi. Pragnął zapamiętać każdy szczegół, chciał to wszystko mieć w sercu i nosić codziennie przy sobie na wypadek gorszych dni.
Co czeka Endymiona na uczelni? Czy odkryje tajemnicę?
Dagg dagg!